SYNCHRONIZACJA DZIAŁAŃ

Warto zwrócić uwagę na synchronizację tych działań z innymi realizowanymi poprzez komiks (kapitanowie Żbik i Kloss) i książkę obrazkową (Czterej pancerni i pies\ wyd. Harcerskie Horyzonty). Zagadnienia te nie znalazły, z oczywistych powodów, odbicia w publikacjach na temat dziecka i telewizji wówczas publikowanych w Polsce. Dopiero praca Polska dziecięca pokazała na konkretnym przykładzie (tygodnik „Miś”) przemycanie ukrytych treści w przekazach adresowanych do dziecka.Telewizja lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych traktowana jako instrument pożądanych oddziaływań wychowawczych przedstawiała określoną wizję dziecka i dzieciństwa. Dziecko miało być grzeczne, układne, podporządkowane i ufające dorosłym autorytetom. Sym­ptomatyczny jest brak uczestnictwa dzieci (chodzi o sposób aktywny, włącznie z prowadzeniem audycji) w TV programach cyklicznych (do czasu pojawienia się Studia 2 i 5-10-15 B. Walter).

 

MECHANIZMY RECEPCJI PROGRAMÓW

Z czasem analizować zaczęto psychologiczne mechanizmy recepcji programów TV, wskazując na rolę pozytywnych wzorów osobowych bohaterów, wiodących postaci, z którymi dziecko może się iden­tyfikować. Nurt ten, zbliżając się do psychoanalizy, skierował uwagę na znaczenie przeżywania sztuki, emocjonalnego kontaktu dziecka z kulturą dla jego rozwoju i dobrego funkcjonowania w otaczającym świecie. Telewizję postrzegano również w szerszym, ogólnokulturalnym kontekście.A. Przecławska w 1967 r., omawiając całokształt życia kulturalnego ówczesnej młodzieży i zachodzące przeobrażenia kultury, umieściła telewizję wśród wielu innych, równorzędnych kontaktów kulturalnych.Telewizja postrzegana była tutaj jako nowe medium, istniejące obok tradycyjnych, dające szansę na wzbogacenie uczestnictwa w kulturze.

ZAINTERESOWANIE BADACZY

Odpowiedzi na najistotniejsze pytania z tego zakresu muszą być formułowane na podstawie wielu różnych ustaleń badawczych z zachowaniem dużej ostrożności, by nie zbliżyć się niebezpiecznie do którejś z dwóch wspomnianych wcześniej skrajności: demonizowania lub też bagatelizowania znaczenia elektronicznych mediów audiowizual­nych w procesie rozwoju i edukacji dziecka. Obecnie zainteresowania badaczy zajmujących się kontaktami dziecka z telewizją idą w dwóch kierunkach. Jedni koncentrują się na samym telewizyjnym przekazie, ofercie kulturalnej, poszukując poprzez analizę „projektu odbiorcy” i próbując wyrokować na tej podstawie o   potencjalnym wpływie telewizji na odbiorcę.

W KRAJACH EUROPEJSKICH

Prawica dostrzega natomiast „kolonizowanie dziecięcych zabaw” i aktywności dziecka.W krajach europejskich od początku lat osiemdziesiątych zauważalna jest obawa przed amerykanizacją narodowych, publicznych telewizji (jak też kultury w ogóle), pojawia się nostalgia za prawdziwą, wysokiej jakości twórczością telewizyjną dla dzieci, opartą na wartościowym materiale literackim za programami typu Błue Peter czy klasycznymi serialami w rodzaju Kronik NarniP (przykłady dotyczą Wielkiej Brytami).Podsumowując te rozważania, stwierdzić należy, że zainteresowania badaczy relacji dziecko-TV koncentrują się na kilku podstawowych zagadnieniach, takich jak agresja w mediach, zagrożenia dla rodziny, a nawet dla demokracji, szerzenie konsumeryzmu i seksizmu.

PRAWIDŁOWE KSZTAŁTOWANIE

Omówienie tych niezwykle ważnych zagadnień wymaga osobnego potraktowania i wykracza poza możliwości ujęcia w niniejszym tekście. Powrócę zatem do przedstawienia różnorodnych perspektyw, w których przedstawiciele nauk społecznych w ostatnich latach postrzegają i opisują kontakty dziecka z telewizją. M. Winn (1985) w książce pod znamiennym tytułem Plug-in drug zawarła bardzo ostry, stanowczy pogląd na temat niszczenia przez telewizję inteligencji i twórczego myślenia dziecka. Według autorki medium to powoduje opóźnienia w prawidłowym kształtowaniu się niektórych funkcji mózgu, stępia wrażliwość, zachęca do umysłowego lenistwa, osłabia poczucie własnej tożsamości i upośledza zdolności językowe.

WIZJA LUKSUSU

Istnieje domniemanie, że dla części ludzi telewizja jest jednym z czynników wywołujących frustrację wynikającą z rozbieżności pomiędzy „chcieć” a „móc otrzymać i osiągnąć . Jak się wydaje, u dzieci taką rolę odgrywają reklamy telewizyjne. Telewizja wiele obiecuje, ale pokazuje zwykle finał ludzkich dążeń, produkt, końcowy efekt (skrótowość ta wynika z wewnętrznej logiki samej telewizji), pomijając żmudną, długą, pełną niepowodzeń drogę prowadzącą do niego. Sądzę, że hipoteza ta warta jest uwagi dzisiaj, w naszych realiach, gdzie dzieci i młodzież często zachłystują się wizją luksusu, szybkiego sukcesu (najczęściej finansowego) prezentowanego w mass mediach.